Jeśli ktoś pyta nas, od czego zacząć zwiedzanie Płocka, odpowiedź pada niemal odruchowo. Trzeba iść do Muzeum Mazowieckiego, bo to nie jest zwykła placówka z kilkoma obrazami na ścianie. To najstarsze muzeum w Polsce, którego początki sięgają 1821 roku, więc powstało jeszcze zanim wiele europejskich stolic pomyślało o czymś podobnym. Przez dwa wieki zbierało, gubiło w czasie wojen i odbudowywało swoje zbiory, aż w końcu znalazło własny, wyraźny charakter. Dziś jego wizytówką jest sztuka secesyjna, a ściślej największa kolekcja secesji w kraju. Kto raz przejdzie przez te sale, zwykle długo nie może zapomnieć tego wrażenia.
Secesja to styl z przełomu dziewiętnastego i dwudziestego wieku, czas, kiedy artyści mieli dość sztywnych form i zapragnęli linii miękkich, roślinnych, płynących jak łodygi. Muzeum Mazowieckie postawiło na ten okres świadomie i przez lata gromadziło obiekty z całej Europy, a nie tylko z Polski. Dzięki temu zwiedzający ogląda meble, szkło, ceramikę, tkaniny, biżuterię i plakaty w jednym miejscu, ułożone tak, że widać w nich prawdziwe wnętrza z tamtej epoki. Nie chodzi bowiem o pojedyncze eksponaty w gablotach, lecz o odtworzone salony, jadalnie i gabinety. Można się przez chwilę poczuć, jakby weszło się do mieszkania zamożnej rodziny sprzed ponad stu lat. To rzadka rzecz, bo większość muzeów pokazuje styl w kawałkach, a tu widać go jako całość. Właśnie ta kompletność robi na ludziach największe wrażenie.
Warto pamiętać, że secesja nie była wyłącznie sztuką dla galerii. Ludzie żyli wśród takich przedmiotów na co dzień, jedli z takiej zastawy, siadali na takich krzesłach i nosili taką biżuterię. Dlatego zwiedzanie tej kolekcji przypomina raczej wizytę w domu niż spacer po chłodnym wystawienniczym korytarzu. Lampy, klamki, witraże i drobne bibeloty pokazują, że troska o piękno dotyczyła kiedyś nawet najzwyklejszych sprzętów. Dla wielu odwiedzających to odkrycie, bo o secesji słyszeli, lecz nigdy nie widzieli jej tak blisko. My jako stowarzyszenie przyjaciół muzeum uważamy, że tego rodzaju kolekcja to skarb regionu, którego trzeba pilnować i którym warto się chwalić.
Byłoby jednak niesprawiedliwe sprowadzać Muzeum Mazowieckie wyłącznie do jednego stylu. W jego magazynach i salach kryje się znacznie więcej. Są zbiory sztuki dawnej, malarstwo, pamiątki związane z dziejami miasta i regionu oraz obiekty pokazujące codzienne życie mieszkańców Mazowsza przez stulecia. Placówka od lat prowadzi też wystawy czasowe, które przyciągają ludzi spoza Płocka i dają pretekst, żeby wrócić. Dzięki temu muzeum nie jest miejscem, które ogląda się raz i odhacza z listy. Zmienia się, dokłada nowe tematy i rozmawia z widzem o rzeczach bliskich, a nie tylko odległych. Kto interesuje się historią, znajdzie tu naturalne przedłużenie opowieści, którą prowadzimy w cyklu X wieków Płocka.
Z doświadczenia wiemy, że największy błąd to próba obejrzenia wszystkiego naraz w pół godziny. Kolekcja secesji potrzebuje spokoju, bo dopiero wtedy widać detale, które łatwo przeoczyć w pośpiechu. Warto zarezerwować sobie co najmniej dwie godziny, a najlepiej przyjść w środku tygodnia, kiedy sale są mniej zatłoczone. Dobrze też wcześniej sprawdzić godziny otwarcia i ewentualne wystawy czasowe, bo program potrafi się zmieniać. Jeśli ktoś przyjeżdża z dziećmi, warto uprzedzić je, że to miejsce, gdzie się patrzy, a nie dotyka, bo wiele obiektów jest naprawdę delikatnych. Rodziny, które planują dłuższy pobyt, mogą połączyć wizytę w muzeum ze spacerem po Wzgórzu Tumskim, a latem z odwiedzinami na Jarmarku Tumskim. Tak ułożony dzień daje pełniejszy obraz miasta i po prostu bardziej cieszy.
Na koniec jedna praktyczna uwaga, bo o nią pytają najczęściej. Muzeum Mazowieckie leży w samym sercu Płocka, przy głównym deptaku, więc dojście od strony starówki zajmuje dosłownie kilka minut. To wygodne, bo można zaplanować całodzienną wyprawę bez samochodu i bez ciągłego przemieszczania się. Wielu naszych gości mówi później, że wróciło do domu z zupełnie nowym obrazem miasta, o którym wcześniej wiedziało niewiele. Właśnie o to nam chodzi, bo secesyjne wnętrza i dawne pamiątki najlepiej opowiadają, kim byli i jak żyli ludzie znad Wisły. Jeżeli i Ciebie ta historia wciągnie, zapraszamy do kontaktu przez stronę o stowarzyszeniu. Zawsze przyda się ktoś, kto chce pomóc temu dziedzictwu przetrwać dla następnych pokoleń.